opinie.positor.pl

Wyprzedaże – sukienki, buty, dodatki

Od dłuższego czasu czytam zapowiedzi ogromnych wyprzedaży, które mają nawiedzić kraj po złagodzeniu obostrzeń związanych z pandemią i otwarciu sklepów, zwłaszcza galerii handlowych. Jak do wszelkich wiadomości o charakterze przewidywania przyszłości, podchodzę do tego z dystansem. Z jednej strony sklepy mogą chcieć się pozbyć kolekcji sprzed dwóch miesięcy, z drugiej strony – muszą nadrobić straty, a czym drożej sprzedadzą, tym więcej zarobią. Myślę więc sobie: pożyjemy zobaczymy.

Na razie w ramach niusów trafiłam na kilka artykułów zapowiadających wielki początek wyprzedaży. Zawierały wabiki – niską cenę, za jaką można kupić wiele produktów. Poczytałam i znalazłam tam same drobiazgi: opaski do włosów, sieciową biżuterię, rajstopy, które byłyby w takiej cenie bez względu na pandemię. Co pokazuje, że nie koniecznie możemy trafić później na tak rewelacyjne ceny ciuchów, butów czy dodatków, jakby nam się marzyła.

Osobiście, chętnie skompletowałabym sobie strój trekkingowy, ale ceny rzeczy, którymi jestem zainteresowana są standardowe, więc na pewno nie zrobię tego w ciągu jednego shoppingu, tylko rozłożę w czasie. Tym bardziej, że nie mam parcia, bo i tak jesteśmy uziemieni w domu. Na razie zainwestowałam w zimowe obuwie, bo miało naprawdę fajną cenę (w ramach wyprzedaży zeszłorocznej kolekcji), a moje butki już się wyślizgały, podniszczyły od raczków i – mówiąc wprost – prosiły się już o wymianę.

Żeby wprowadzić jakiś balans w życiu (że nie tylko stawiam na sportowy styl), myślę o zakupie kilku sukienek na lato. Skoro już się odzyskało figurę, warto ją podkreślić 🙂 Na tej stronie znalazłam fajne sukienki dzienne. Wybieram, przebieram, zastanawiam się. Może w międzyczasie pojawi się jakaś obniżka, bo nie ukrywam, że te groszki do mnie przemawiają 😉 Zresztą nie tylko one… Trzeba jakoś poprawiać sobie humor w kwarantannie. Nie dać się „zakuć” w piżamę dzienną i nocną. Od razu inaczej się pracuje, jak człowiek się rano normalnie ubierze i zrobi makijaż. Nawet do kuchni nie chce się wtedy tak biegać, żeby podjadać.

Wy też tak macie?